Projekt noworoczny – IV

Z reguły pierwsze dwa/ trzy miesiące przechodzą bez bólu. Czujemy się szalenie zmotywowani, gdy po sylwestrowych szaleństwach ledwie opadł kurz, a w naszych rękach pojawiły się nowe adidasy i podręcznik zdrowego odżywiania. Niestety. Chwilę później coś wybija nas z rytmu. A to praca, a to święta, po drodze jakieś długie weekendy, podczas których „się nie liczy”. Znam ten ból. Z autopsji. Z autopsji także wiem, że po poniesieniu sromotnej porażki są dwie drogi dalszego działania. Albo jednym machnięciem ręki wracamy do starych nawyków i żegnamy się z nowymi pomysłami na życie, albo zakasamy rękawy, by spróbować ponownie. Osobiście, po głębokiej analizie swojego trudnego przypadku, postanowiłam wybrać bramkę nr 2.

Rozpoczynając przygodę z blogowaniem, a tak naprawdę wskrzeszając ją po kilku latach posuchy, natknęłam się na kilka ciekawych pomysłów. Jednym z nich jest kwestia utrzymania noworocznych postanowień, a co za tym idzie: wzajemne wspieranie się i motywowanie do podjęcia działania, realizowanie różnych wyzwań na poszczególne miesiące. Idea zacna, dlatego postanowiłam podjąć się jej wespół w zespół z resztą blogowego świata, by rozruszać zarówno ciało, jak i umysł. A WIĘC! Na kwiecień przewidziałam trzy główne zagadnienia:

• Po pierwsze – muszę KONIECZNIE wrócić do systematycznej nauki niemieckiego. Jakiś czas temu podjęłam się powtórek słówek oraz całych zwrotów, a obecnie wszystko leży i kwiczy. Brzydka Jul, brzydka.

keep-calm-und-lern-deutsch

• Po drugie – z uwagi na to, że za oknem dzieją się pogodowe cuda, a temperatura i przyjemne słońce zachęcają do wyjścia z domu, postanowiłam podarować nowe życie moim sportowym butom. Zimą pociłam się na siłowni i chodziłam na fitness, a od wiosny chciałabym wykorzystać dogodne warunki do uprawiania joggingu i rozruszać się na świeżym powietrzu.

• Po trzecie – skoro już się pouczyłam, trochę pobiegałam, to teraz wypadałoby coś zjeść. Z reguły w lodówce mam wszystko i nic. Tak być nie może, dlatego uznałam, że dobrze będzie narzucić sobie trochę dyscypliny w kwestiach zakupów żywności. Więcej przemyślanych posiłków, mniej kaprysów na coś, co później leży miesiącami, aż w końcu zaczyna żyć własnym życiem.

Tak… Myślę, że na początek wystarczy. Pod koniec miesiąca okaże się, czy realizacja celów poszła dobrym torem. 🙂

Reklamy

7 uwag do wpisu “Projekt noworoczny – IV

  1. Myślę, że do kwietnia udaje nam się już zweryfikować wiele planów noworocznych. Sama sobie takie plany stworzyłam ale dla mnie raczej są to ogólne plany bo chcę żeby coś się w moim życiu zmieniło. Jeżeli jakaś zmiana mi nie pasuje, jakiś pomysł nie wypalił to nie ma sie co przejmować tylko warto działać w jakiś inny sposób.

    • Słuszna uwaga. Oczywiście, że nie można wprowadzać zmian na siłę. Trzeba próbować i weryfikować, nie wszystko przecież musi nam odpowiadać. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s