Inaczej, niż zwykle

Aż żałuję, że nie wybrałam się na przechadzkę w góry, bo pogoda dziś wyjątkowo rozpieszcza. Na szczęście nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Pierwszy raz nie muszę uczestniczyć w przedświątecznym szale zakupowo – kuchennym. Pierwszy raz mam okazję wylegiwać się na wygodnej huśtawce, pośród zieleni i kwiatów, gdzie radosny szczeniak zmęczył się wreszcie bieganiem i padł zziajany, a kury pieją od bladego świtu. Pierwszy raz spędzam Wielkanoc z dala od domu.

Właściwie… Ostatnimi czasy wiele rzeczy robię po raz pierwszy.

magnolia

Magnolia, fot. Panna Jul

Decyzja o przyjeździe na święta do „teściów” była poniekąd czymś oczywistym. Takim rewanżem za Boże Narodzenie, które obstawiłam swoją rodziną po całości. Choć sprawa była dla mnie dość trudna do przełknięcia, postanowiłam zacisnąć zęby i nawet nie podejmowałam tematu. Próba pogodzenia wszystkich wymagałaby bowiem karkołomnej przejażdżki przez całą szerokość kraju. Dosłownie. W rezultacie siedzę w ogrodzie, hartując ducha, bo paczka od mamy, którą udało mi się odebrać jeszcze przed wyjazdem, nieco mnie rozkleiła.

Szukam plusów całej tej sytuacji. Z pewnością dobrze mi zrobi wiejski klimat, gdzie w powietrzu unosi się zapach kwitnącej czereśni, a czysta woda czyni cuda z cerą. Do tego mam większy apetyt na zieleninę i świeże warzywa, przez co lepiej funkcjonuję na płaszczyznach fizycznej oraz psychicznej. Próbuję cieszyć się z tego, co mam. Odpocznę. Odpocznę, a później zabiorę się za realizację kolejnego, ambitnego pomysłu.

Życzę wszystkim zdrowych i spokojnych Świąt Wielkanocnych. 🙂

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s